TAK DLA ROZMÓW O DOBRYM ŻYCIU - TAK DLA ZDROWIA RODZINY
Przesłaniem o potrzebie: większej uważności przy wyborze stylu życia, gotowości do uczestniczenia w badaniach przesiewowych, korzystania z dobrodziejstw medycyny, jakimi są skuteczne metody zapobiegania zakażeniom wirusami onkogennymi i nowoczesne metody testowania ich nosicielstwa – staramy się zainteresować różne grupy zawodowe i pokoleniowe.
Przesłaniem o potrzebie: większej uważności przy wyborze stylu życia, gotowości do uczestniczenia w badaniach przesiewowych, korzystania z dobrodziejstw medycyny, jakimi są skuteczne metody zapobiegania zakażeniom wirusami onkogennymi i nowoczesne metody testowania ich nosicielstwa – staramy się zainteresować różne grupy zawodowe i pokoleniowe.
Do debat ekspercko-systemowych, propagujących wiedzę o znaczeniu bycia szybszym niż choroba zapraszamy ekspertów w dziedzinie nauk medycznych, ekonomistów, prawników, psychologów, ale też parlamentarzystów reprezentujących różne opcje polityczne.
W kwestii zdrowia Polaków musimy mówić jednym głosem. Dlatego zasiadamy przy interdyscyplinarnych stołach dyskusji, zwyczajowo już, w siedzibie Polskiej Akademii Nauk, ale też mówimy o znaczeniu medycyny stylu życia podczas tak ważnych wydarzeń jak Kongres Zdrowia Polaków profesora Henryka Skarżyńskiego.
To część systemowa kampanii, która pozwala przedstawicielom różnych środowisk na wymianę doświadczeń i pomysłów, służącą wypracowaniu konkretnych rozwiązań.
Tym, co nas łączy jest świadomość pilnej potrzeby wprowadzenia do programu nauczania w szkołach i w trakcie zajęć przedszkolnych – godziny dla zdrowia. Trudno doprawdy zrozumieć powody tak poważnych zaniechań w obszarze edukacji młodych Polaków, dlatego też przypominamy i przypominać będziemy o przecież prostym, a jakże skutecznym rozwiązaniu.
W oczekiwaniu na konkretne decyzje będziemy sami docierać do dzieci, proponując dyrektorom szkół spotkania dla uczniów z udziałem lekarzy – propagatorów idei medycyny stylu życia, których wspierają nasze ambasadorki – Ewa Jakubiec i Laura Breszka.
21 listopada w piaseczyńskiej szkole podstawowej nr 2, uczniowie klas 4-8 mieli możliwość rozmowy z profesorem Arturem Mamcarzem, kierownikiem III Kliniki Kardiologii WUM, Anną Jasińską, wieloletnią rzeczniczką Polskiej Unii Onkologii i Medycznej Racji Stanu, którzy zachęcali do uważności dla zdrowia. Była mowa o zagrożeniu: nikotyną, alkoholem, śmieciowym jedzeniem, stresem, brakiem aktywności fizycznej, ale też potrzebie budowania dobrych, trwałych relacji z otoczeniem. Dzieci pytały, jak rozmawiać z rodzicami by przestali palić i zgłaszali się na badania, ale też z zainteresowaniem słuchały o szczepieniach i testach w kierunku HPV oraz o możliwych źródłach zakażenia wirusem HCV i roli testów pozwalających dotrzeć do jego nosicieli. Zatrzymaniu ich uwagi na tych niełatwych tematach bardzo pomogła obecność ambasadorki naszej kampanii, tegorocznej Miss Polonii – Ewy Jakubiec. Wsparty głosem lubianej aktorki – Laury Breszki, apel najpiękniejszej Polki, a nadto osoby o wykształceniu medycznym, by uważać na to co jedzą, jak spędzają wolny czas i by oni sami oraz ich bliscy nie unikali lekarzy wtedy, gdy ten kontakt może mieć wpływ na jakość i długość życia, został nie tylko w skupieniu wysłuchany. Gdy przyszedł czas pytań, w górze pojawił się las rąk. Dociekliwość pytających stanowiła najlepszy dowód owego skupienia.
Przypomnę, że Ewa Jakubiec bardzo zaangażowana jest w edukację Polek na temat znaczenia wczesnego wykrywania raka piersi. Ja – kobieta mająca 30 lat doświadczenia życia z chorobą i liderka ruchu Amazonek wysoko cenię to zaangażowanie. Tak wiele zmieniło się na lepsze w obszarze medycyny naprawczej od czasu mojej diagnozy. Wciąż jednak zbyt mało tych dobrych zmian w postawach samych kobiet.
Prowadząc kampanię mającą zmienić ten stan rzeczy często słyszę o lęku przed badaniami, a tak naprawdę – przed diagnozą raka.
Przypominam wtedy, że badamy się nie w poszukiwaniu choroby, lecz by spać spokojnie z poczuciem, że jesteśmy zdrowe, a na wypadek wykrycia nowotworu – by uchwycić zagrożenie w jak najwcześniejszym stadium. Akcentuję w tym drugim przypadku fakt ogromnego postępu medycyny i to, że mamy w Polsce dostęp do najskuteczniejszych terapii. Ta wiedza jest nie do przecenienia w procesie społecznej edukacji i przełamywania najważniejszej bariery – lęku.
Profilaktyka w chorobie nowotworowej ma dla mnie jeszcze jeden, istotny wymiar – to możliwe już dziś zapobieganie jej wznowie. Apelując o zgłaszanie się na badania wiem, że wczesne stadium raka piersi to szansa na całkowite wyleczenie. Niestety, od tej reguły mamy wyjątek. Mowa o wczesnym, HER2-ujemnym raku piersi, który u 1/3 pacjentek ze zwiększonym ryzykiem nawrotu wymaga dodatkowych opcji terapeutycznych. Wiemy, że takim rozwiązaniem jest lek z grupy cyklibów. Bardzo liczymy na dostęp także do tego, z licznych już dostępnych nam, dobrodziejstwa postępu medycy.
Doświadczenie pokazuje, że w dobrych rozmowach rodzą się dobre pomysły. Nasza kampania jest zaproszeniem do dobrych rozmów, o dobrym życiu.
Krystyna Wechmann, prezes Fundacji Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, współinicjatorka kampanii „TAK dla zdrowia rodziny”.
Żródło: https://glospacjenta.pl/wydarzenia/728,tak-dla-rozmow-o-dobrym-zyciu-tak-dla-zdrowia-rodziny
Raport The Lancet: zmiana klimatu będzie dalej pogarszać nasze zdrowie
Tegoroczny raport zatytułowany „Konieczność reakcji w celu ochrony zdrowia ludzi przed nieodwracalnymi szkodami” (ang. „The 2023 report of the Lancet Countdown on health and climate change: the imperative for a health-centred response in a world facing irreversible harms”) podkreśla koszty braku działań w obszarze zapobiegania dalszej zmianie klimatu. Proces ten nie tylko niszczy naturalne ekosystemy, wywiera też wpływ na nasze zdrowie i życie. Tegoroczny raport to już ósma publikacja grupy ponad stu naukowców zajmujących się klimatem i zdrowiem, inżynierów, ekonomistów, politologów, specjalistów w dziedzinie zdrowia publicznego i lekarzy z 52 instytucji badawczych i agencji ONZ z całego świata, w tym Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO), analizujących skutki zdrowotne zmiany klimatu w 47 różnych obszarach w celu zapewnienia kompleksowej oceny wpływu zmiany klimatu na zdrowie na całym świecie.
Dane opublikowane w tegorocznym raporcie ujawniają katastrofalne zagrożenie dla zdrowia i życia miliardów ludzi na całym świecie, wynikające z opóźnień w ograniczeniu wzrostu średniej temperatury do 1,5°C powyżej poziomu przedindustrialnego (zgodnie z rekomendacjami raportu z 2023 r.). Świat jest obecnie na drodze do osiągnięcia wzrostu temperatury o 2,7°C do 2100 r., a globalne emisje gazów cieplarnianych związane z produkcją energii osiągają nowe rekordy. Wskutek tego życie obecnych i przyszłych pokoleń jest poważnie zagrożone.
Rok 2023 – mimo, że jeszcze nie dobiegł końca – już wiadomo, że będzie najcieplejszym dotychczas odnotowanym w historii pomiarów. Według naukowców średnie temperatury sięgnęły najwyższych poziomów od ponad 100 000 lat, a na każdym kontynencie pobite zostały rekordy ciepła. Jak wskazuje raport analizujący dane z 2022 roku, ludzie byli narażeni średnio przez 86 dni na zagrażające zdrowiu wysokie temperatury, których większość była spowodowana zmianą klimatu. Liczba zgonów w wyniku upałów wzrosła wśród osób powyżej 65. roku życia o 85% w latach 2013–2022 w porównaniu z latami 1991–2000 (bez wpływu zmiany klimatu liczba zgonów wzrosłaby jedynie o 38% ze względu na starzenie się społeczeństwa). Dodatkowo, zdrowiu i życiu zagrażają coraz ostrzejsze ekstremalne zjawiska pogodowe oraz zmieniające się warunki klimatyczne przyspieszające rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych czy chorób układu pokarmowego.
„Jesteśmy świadkami rozwijającej się katastrofy, w wyniku której zdrowie i życie miliardów ludzi na całym świecie jest zagrożone przez rekordowe upały, susze powodujące nieurodzaj, rosnący poziom głodu, coraz częstsze epidemie chorób zakaźnych oraz śmiertelne burze i powodzie” – skomentował publikację Sekretarz Generalny ONZ António Guterres.
Łączną wartość strat gospodarczych wynikających z samych ekstremalnych zjawisk pogodowych oszacowano na 264 miliardy dolarów w 2022 roku. To o 23% więcej niż w latach 2010–2014. Narażenie na ciepło doprowadziło też do utraty 490 miliardów potencjalnych godzin pracy na całym świecie w 2022 r. (czyli o prawie 42% więcej niż w latach 1991–2000), przy czym straty w dochodach stanowią znacznie większą część PKB w krajach o niskich (6,1%) i średnich dochodach (3,8%). Niestety systemy opieki zdrowotnej już teraz są nadmiernie obciążone skutkami zmiany klimatu – co potwierdziło 27% przebadanych miast (141/525).
„Raport przedstawia przekonujące dowody naukowe o coraz poważniejszym wpływie zmiany klimatu na zdrowie ludzi. Zwiększa się liczba zgonów spowodowanych ekstremalnymi temperaturami oraz rozpowszechnienie wielu chorób tropikalnych lub wynikających z suszy i braku żywności. Wiedza o tych skutkach powoli przebija się do świadomości polityków i coraz częściej ochrona zdrowia populacji staje się celem programów wdrażanych w odpowiedzi na kryzys klimatyczny” – dodaje dr hab. M. Krzyżanowski, profesor wizytujący w Imperial College London.
Raport podkreśla również nierówności zdrowotne w obszarze narażenia na konsekwencje zmiany klimatu i podkreśla szansę, jaką sprawiedliwa transformacja energetyczna oferuje w celu ich zmniejszenia, poprawy zdrowia i dobrostanu wszystkich populacji, dzięki dostępowi do zdrowej energii, czystego powietrza, wody, lepszej diety czy stworzeniu miast bardziej przyjaznych do życia.
„Dalsze spalanie paliw kopalnych to świadome niszczenie klimatu i działanie na szkodę setek milionów ludzi ponoszących najbardziej dotkliwe skutki globalnego ocieplenia. Chcąc ochronić zdrowie i zapewnić stabilną przyszłość następnym pokoleniom musimy ograniczyć wzrost temperatury do 1,5 stopnia, przyspieszyć transformację energetyczną i jak najszybciej odejść od spalania wysokoemisyjnych paliw. Wymaga to współpracy wszystkich rządów oraz podjęcia wiążących, ambitnych zobowiązań i ich pilnego wdrażania” – przestrzega Weronika Michalak z organizacji HEAL Polska, analizującej wpływ czynników środowiskowych na zdrowie publiczne.
Publikacja pojawia się w kluczowym momencie przed Szczytem Klimatycznym COP28, który odbędzie się w Dubaju za niecały miesiąc. W liście otwartym podpisanym przez 46 milionów pracowników służby zdrowia, skierowanym do prezydenta COP28 sułtana Al Jabera, wzywają jego oraz rządy wszystkich krajów, by „zaangażowali się w przyspieszone i sprawiedliwe wycofywanie paliw kopalnych oraz inwestowali w przejście na energię odnawialną”.
Raport można przeczytać TUTAJ
Załącznik do raportu dostępny jest TUTAJ
Wczesne rozpoznanie raka piersi to polisa na życie
Pani Doktor, rak piersi to najczęściej rozpoznawany nowotwór złośliwy u kobiet – jak wiele Polek co roku mierzy się z jego diagnozą?
Rzeczywiście jest tak, że rak piersi to najczęściej diagnozowany nowotwór złośliwy u kobiet zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Szacuje się, że w populacji kobiet krajów wysoko rozwiniętych 1 na 8 z nas zachoruje na raka piersi — w Europie jest on rozpoznawany co 2,5 minuty! Natomiast, jeśli chodzi o polskie statystyki, to według Krajowego Rejestru Nowotworów (KRN) w 2020 r. na raka piersi zachorowało ponad 17,5 tys. Polek. To liczba niższa niż raportowane zachorowania w 2019 r., co wynika z pandemii COVID-19 i ok. 15 proc. mniejszej zgłaszalności zachorowań. Może powiem jeszcze o liczbie zgonów — w 2020 r., podobnie jak w 2019 r. z powodu raka piersi zmarło 6956 pacjentek. To niepokojące, bo o ile we wszystkich wysoko rozwiniętych krajach zachorowalność na raka piersi rośnie, to od ponad dekady w Polsce obserwujemy również rosnący trend umieralności.
Słyszałam, że w ostatnich latach zwiększa się zachorowalność na raka piersi wśród młodych kobiet — z czego to wynika?
Za najważniejszy czynnik ryzyka zachorowania na raka piersi uważa się wiek i w Polsce 80 proc. rozpoznań dotyczy kobiet po 50. r. ż. Rozpoznanie raka piersi przed 40. r. ż. jest rzadkie i stanowi mniej niż 4 proc. Na podstawie statystyk wiemy, że 1 na 68 kobiet zachoruje na raka piersi przed 40 r.ż., a 1 na 220 przed 30. r. ż. Niemniej jednak nie znaczy to, że można bagatelizować objawy tzw. czerwonej flagi sugerujące raka piersi u młodych kobiet. Warto zaznaczyć, że u młodych kobiet nowotwory złośliwe są 2 razy częściowej diagnozowane niż u młodych mężczyzna, a rak piersi to najczęstszy nowotwór złośliwy tej grupy. I to, że rak piersi jest rozpoznawany rzadko, nie znaczy, że młoda kobieta nie może na niego zachorować. Problemem w tej grupie kobiet jest trudność diagnostyczna zmian w piersiach z uwagi na ich gęste utkanie, jak również często nietypowy obraz raka. Nie udowodniono również, żeby istniało uniwersalne badanie przesiewowe w tej grupie chorych, które byłoby jednocześnie kosztowo efektywne i przynosiło korzyści, a dodatkowo istnieje duże ryzyko tzw. fałszywych alarmów, pociągających za sobą dalszą, często inwazyjną diagnostykę. Zachorowanie na raka piersi u młodych kobiet najczęściej jest kojarzone z dziedziczną mutacją genetyczną m.in. BRCA i obciążającym wywiadem rodzinnym w kierunku zachorowania na raka piersi i jajnika, ale to nie są czynniki napędzające trend wzrostu zachorowań. Zachorowanie na raka piersi jest najczęściej wynikiem ekspozycji na kilka czynników, a skumulowana ekspozycja w czasie zwiększa indywidualne ryzyko zachorowania. Wysoka gęstość tkanki gruczołowej piersi jest jednym z nich. Kolejnym — odraczanie zajścia w ciążę po 35. r. ż.
A czy nasz styl życia ma znaczenie?
Tak, brak aktywności fizycznej, spożywanie wysokoprzetworzonej żywności, nadwaga i otyłość, palenie papierosów czy konsumpcja alkoholu to dobrze poznane czynniki predysponujące do zachorowania na raka piersi. Co ciekawe na ostatnim europejskim kongresie ESMO 2023 w Madrycie przedstawiono pracę, która sugeruje związek zanieczyszczenia powietrza z ryzykiem zachorowania na raka piersi.
Wiemy, że kluczem do wyleczenia jest wczesne rozpoznanie – jak Polki podchodzą do profilaktyki?
Myślę, że na wstępie warto wyjaśnić różnicę pomiędzy badaniem profilaktycznym a diagnostycznym.
Badania profilaktyczne są skierowane do zdrowych osób?
Tak, do osób bez objawów. Kiedy pojawiają się objawy, jak np. guzek piersi, to mówimy już o badaniu diagnostycznym. Wracając do Pani pytania w Polsce, od 1 listopada 2023 r., badaniami przesiewowymi w kierunku raka piersi są objęte kobiety w wieku 45-74 lat. Dane OECD (wg międzynarodowych danych) wskazują jednak [1], że Polska notuje jeden z najgorszych w UE wyników, jeśli chodzi o zgłaszalność kobiet na mammografię. W 2019 r. jedynie 54 proc. kobiet w wieku 50 – 69 lat zadeklarowało, że w ciągu ostatnich 2 lat wykonało mammografię. Natomiast w 2023 r. stan realizacji programu profilaktyki raka piersi (mammografia) wyniósł już jedynie 36 proc. [2]. W żadnym z województw stan realizacji programu mammografii nie przekroczył progu 50 proc., podczas gdy efektywność badań przesiewowych dla populacji Polek w skali całego kraju można osiągnąć tylko, kiedy zgłaszalność osiągnie minimum 70 proc. Na pewno dużym wsparciem w propagowaniu profilaktyki są organizacje pacjentów takie jak Onkofundacja Alivia. Na stronie ich kampanii „Dbaj o siebie pełną piersią” znajdziemy najważniejsze informacje dotyczące badań przesiewowych.
Zgodnie z Raportem Bilans miesiąca również samokontrola nie jest naszą mocną stroną – 60 proc. Polek deklaruje, że nie bada piersi w domu [3] …
To prawda, pamiętajmy jednak, że comiesięczne badanie piersi nie jest badaniem przesiewowym! Jest jedynie przejawem świadomości zdrowotnej i nie zwalnia z wykonania badań obrazowych. Regularne badanie piersi pozwala wykryć guzek powyżej 1 cm, sporadycznie zmianę powyżej 2 cm. Dla porównania mammografia pozwala na wykrycie zmian mniejszych niż 1 cm.
W jakim stopniu stadium zaawansowania raka piersi decyduje o rokowaniach pacjentki?
Im wcześniejsze stadium zaawansowania, tym większe szanse na wyleczenie. Na przykład najnowsze dane dotyczące raka luminalnego HER2+ w stadium zaawansowania I pokazują przeżywalność chorych na poziomie 98 proc. w obserwacji 10-letniej. Niestety, im wyższy stopień zaawansowania, tym szanse na nawrót choroby są większe. Ryzyko nawrotu choroby dotyczy 27–37 proc. chorych w stadium II oraz 46–57 proc. EBC w stadium III [4]. Przy określeniu rokowania znaczenie ma również rozpoznany tak zwany podtyp raka piersi, który ustalamy na podstawie konstelacji receptorów hormonalnych i HER2 i wartości wskaźnika proliferacyjnego Ki67.
To porozmawiajmy o leczeniu – jakie opcje terapeutyczne mają pacjentki, które usłyszą diagnozę?
Leczenia raka piersi jest multidyscyplinarne, czyli zajmuje się nim kilku specjalistów z zakresu onkologii. Podstawą leczenia wczesnego i miejscowo zaawansowanego raka piersi jest chirurgia. Do tej metody leczenia dołączane jest leczenie systemowe i radioterapia. Leczenie systemowe to m.in. chemioterapia, hormonoterapia, przeciwciała ukierunkowane na receptor HER2, immunoterapia może być zastosowane przed lub po zabiegu operacyjnym w zależności od zaawansowania i podtypu raka piersi. Co ważne wachlarz opcji leczenia systemowego regularnie się powiększa, a dostęp do najbardziej skutecznych terapii w Polsce jest zapewniony w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Radioterapia to metoda postępowania miejscowego, zazwyczaj dopełnia leczenie chirurgiczne. Leczenie wczesnego i miejscowo zaawansowanego raka piersi ma charakter radykalny, czyli ma doprowadzić do wyleczenia chorej z raka piersi.
Natomiast w przypadku raka piersi z przerzutami, czyli w stadium uogólnienia/zaawansowanym mówimy o leczeniu paliatywnym, którego głównym zadaniem jest powstrzymywanie dalszego rozwoju raka piersi i zapobieganie dolegliwościom związanym z chorobą nowotworową. W tym przypadku główną metodą leczenia jest leczenie systemowe dobierane do podtypu raka piersi. Dodam, że najlepsze wyniki leczenia raka piersi osiągane są w wyspecjalizowanych jednostkach, które leczą wyłącznie raka piersi, czyli w tzw. Breast Unitach.
Co w Pani opinii jest największym wyzwaniem klinicznym w postępowaniu z chorymi na wczesnego raka piersi?
Myślę, że największym wyzwaniem jest „uspokojenie chorej”, czyli wytłumaczenie jej, jakie są rokowania według aktualnego stanu wiedzy w danym stopniu zaawansowania. Wbrew temu, co myślimy, pomimo rozpoznania choroby nowotworowej szanse na wyzdrowienie są duże. Trudno jest również wytłumaczyć pacjentce, że wykonywanie kolejnych badań obrazowych takich jak np. tomograf komputerowy w sytuacji, kiedy nie ma objawów, nie uchroni jej przed ewentualną wznową. Trzecie wyzwanie to przekonanie chorej, że utrzymanie prawidłowej masy ciała, aktywność fizyczna i zbilansowana dieta przynoszą procentowo tyle samo korzyści w poprawie rokowania, co hormonoterapia uzupełniająca. Poradnictwo w zakresie przykrych dolegliwości związanych z hormonoterapią uzupełniającą jest niestety trudne. Walka z działaniami niepożądanymi hormonoterapii to ciężka praca chorej, wymagająca regularności i dyscypliny. Ze względu na to, że działania niepożądane hormonoterapii bardzo wpływają na jakość życia, to ostatecznie nawet 50 proc. chorych nie stosuje się do zaleceń dotyczących terapii hormonalnej, a 73 proc. chorych przerywa terapię hormonalną przed końcem zalecanego okresu 5 lat [5].
- 1. OECD Health Statistics 2023, https://stats.oecd.org/index.aspx?queryid=30159
- 2. Stan na dzień 1 sierpnia 2023 r., Narodowy Fundusz Zdrowia
- 3. Raport Bilans miesiąca, Biostat dla WP, 31.07.2023, dostęp: https://portal.abczdrowie.pl/biostat-dla-wp-50-proc-polek-deklaruje-ze-nie-bada-piersi-pod-katem-nowotworu
- 4. Pan H i wsp. N Engl J Med. 2017;377:1836-1846.
- 5. Peranjpe R i wsp. Breast Cancer Res Treat. 2019;174:297-305; 2. Murphy CC i wsp. Breast Cancer Res Treat. 2012;134:459-478; 3. Moon Z i wsp. Patient Prefer Adherence. 2017;11:305-322; 4. Hershman DL i wsp. J Clin Oncol. 2010;28:4120-4128.
Źródło: https://www.medonet.pl/wiem-wiecej-o-raku-piersi/rak-piersi,wczesne-rozpoznanie-raka-piersi-to-polisa-na-zycie,artykul,62607227.html
Ten nowotwór dopada głównie młodych mężczyzn. Lekarze apelują: Badaj jajka!
- Listopad miesiącem świadomości męskich nowotworów
- Samobadanie jąder – jak je wykonać?
- Badaj jajka
Listopad miesiącem świadomości męskich nowotworów
Listopad to miesiąc profilaktyki męskich nowotworów. Mowa o raku jąder i nowotworze prostaty. Statystyki są nieubłagane. Wprawdzie rak jądra to „jedynie” 1 proc. ze wszystkich nowotworów złośliwych występujących u mężczyzn, ale z drugiej strony jest najczęściej występującym nowotworów wśród młodych mężczyzn.
Jak czytamy w serwisie Zwrotnik Raka, zachorowalność na złośliwe guzy jądra wynosi 3 na 100 000 mężczyzn. Największa w grupie wiekowej 15-35 lat, stanowi w tej grupie nawet 25 proc. Co gorsza, w ostatnich latach obserwuje się wzrost zachorowalności.
Z kolei rak prostaty jest pierwszym lub drugim, jeśli chodzi o częstość występowania, męskim nowotworem złośliwym. Liczby wskazują, że co trzeci mężczyzna w wieku od 50 do 80 lat zachoruje na raka prostaty, w grupie 80 plus ten odsetek wynosi nawet 80-90 proc.
Pod koniec XX wieku powstała kampania Movember (połączenie angielskich wyrazów moustache czyli wąsy oraz november – listopad). Polega na zapuszczaniu i noszeniu wąsów przez cały listopad na znak solidarności z chorymi na raka, ale przede wszystkim w celu zwrócenia uwagi na problem i zwiększenia świadomości.
Jednak znacznie skuteczniejszym elementem profilaktyki są odpowiednie badania, w przypadku raka jąder jest to samobadanie. Podobnie jak w przypadku samobadania piersi u kobiet, to skuteczna, zawsze dostępna i niewymagająca żadnych nakładów metoda wykrywania wszelkich nieprawidłowości.
Wcześnie wykryty rak zarówno jąder jak i prostaty to szansa na całkowite wyleczenie.
Samobadanie jąder – jak je wykonać?
Samobadanie jąder najlepiej wykonać po kąpieli, w pozycji stojącej, albo w czasie prysznica. Ciepło rozluźni mosznę i mięśnie podtrzymujące jądra, ułatwiając badanie. Jeśli podczas testu wyczujemy zgrubienie czy inną nieprawidłowość, należy to skonsultować z urologiem.
- Każde jądro badaj oddzielnie.
- Złap mosznę obiema dłońmi.
- Jedną ręką przetaczaj jądro między palcami w poszukiwaniu nieprawidłowości – zgrubień, guzków, zmian kształtu czy twardości.
- Wyczuwane zgrubienie w górnej lub przedniej części jądra to niewielka rurka, zwana najądrzem.
– Samobadanie jąder polega na przetaczaniu jądra pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym od górnego do dolnego bieguna. Badanie powinno być wykonywane najlepiej pod prysznicem lub podczas ciepłej kąpieli przynajmniej raz w miesiącu. Stwierdzenie jakiejkolwiek nieprawidłowości jest wskazaniem do konsultacji z lekarzem – mówił urolog Sebastian Piotrowicz.
Jedno jądro może być mniejsze niż drugie, może też zwisać niżej. To żadna nieprawidłowość.
Badaj jajka
W listopadzie w serwisach społecznościowych można znaleźć wiele nagrań pokazujących, w jaki sposób badać jądra. Na TikToku filmik zamieścili dwaj lekarze bardzo aktywni w Internecie – Łukasz Durajski i Michał Domaszewski. „Nie bójcie się brać jajek do rąk” – apelują.
Na Instagramie z kolei od dawna funkcjonuje kampania „Badaj jajka”, w której udział bierze wiele znanych osób, m.in. sportowcy Jakub Kosecki i Dawid Tomala czy dziennikarze Mateusz Fusiarz i Michał Cessanis. Tam też znajdziesz wiele pożytecznych informacji.
Eksperci: Alarmująca liczba Polaków z przewlekłą chorobą nerek
Na przewlekłą chorobę nerek (PChN) cierpią co najmniej 4,7 mln Polaków, a 95 proc. o tym nie wie. Konieczne są badania przesiewowe w grupach ryzyka, zwłaszcza że od 1 lipca refundowany będzie lek spowalniający postęp PChN – oceniają eksperci.
„Od 1 lipca 2022 r. wejdzie w życie refundacja dapagliflozyny. To jest lek, który w sposób udowodniony nie tylko spowalnia progresję przewlekłej choroby nerek, ale aż o 30 proc. wydłuża życie naszych pacjentów oraz opóźnia moment rozpoczęcia dializ, czy konieczności przeszczepienia nerki. To lek, o którym nefrolodzy marzyli” – powiedziała PAP prof. Beata Naumnik, konsultant wojewódzki Podlasia w dziedzinie nefrologii, kierownik I Kliniki Nefrologii i Transplantologii z Ośrodkiem Dializ, Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Podkreśliła, że ponieważ lekarze będą mieli do dyspozycji tak skuteczny lek nefroprotekcyjny (chroniący nerki – przyp. PAP), konieczne jest stworzenie programu profilaktyki wczesnego wykrywania PChN, zwłaszcza w grupach ryzyka jej rozwoju. Jest to jeden z najważniejszych celów działania powołanej niedawno Koalicji na rzecz Przewlekłej Choroby Nerek.
Prof. Naumnik przypomniała, że PChN urosła do rangi choroby cywilizacyjnej, ponieważ jest następstwem wielu schorzeń cywilizacyjnych, takich jak otyłość, cukrzyca, zespół metaboliczny, nadciśnienie tętnicze. A liczba osób z tymi chorobami rośnie w szybkim tempie. „Do tego trzeba jeszcze dodać osoby z niewydolnością serca, niektórymi chorobami reumatologicznymi wynikającymi z autoagresji, niektórymi chorobami hematologicznymi, jak na przykład szpiczak. To jest potężna pula pacjentów zagrożonych rozwojem PChN” – tłumaczyła specjalistka.
Podkreśliła, że w Polsce na PChN chorują co najmniej 4,7 mln osób. „Jednak wykrywalność tej choroby – szczególnie w Polsce – jest bardzo niewielka” – powiedziała prof. Naumnik. Świadczy o tym fakt, że 95 proc. chorych nie jest tego świadoma.
W dużym stopniu ma to związek z tym, że choroby nerek – poza kilkoma przypadkami zwykle związanymi z zastojem moczu – nie bolą. „PChN rozwija się bezobjawowo, a w momencie kiedy pojawią się objawy, jest bardzo zaawansowana i często pacjent wymaga już leczenia nerkozastępczego, tj. dializoterapii – hemodializą bądź dializą otrzewnową, albo tzw. przeszczepu wyprzedzającego, czyli przeszczepienia nerki zanim wejdzie w dializoterapię” – mówiła specjalistka.
Zaznaczyła, że są to bardzo kosztowne metody leczenia. „Ale tu najistotniejszy jest komfort życia pacjenta. Jeżeli pacjent, który normalnie żyje, uczy się, pracuje, nagle dowiaduje się, że czeka go leczenie nerkozastępcze, to przeżywa dramat, ponieważ dializoterapia niesie za sobą niejednokrotnie dezorganizację życia. Ludzie wypadają ze swoich funkcji społecznych” – powiedziała prof. Naumnik.
Dodała, że pacjenci z PChN bardzo często umierają z powodu zawału czy udaru, nawet nie wiedząc, że cierpią na chorobę nerek i często nie dożywają dializoterapii.
„PChN to nie jest nowy problem, ale dwa lata pandemii spowodowały, że pacjenci w ogóle przestali się badać, jakakolwiek profilaktyka legła w gruzach. Do tego dołączył się brak ruchu, stres i narastanie otyłości. A przechorowanie COVID-19 nie jest obojętne dla nerek, bo może je uszkadzać zarówno w sposób ostry, jak i przewlekły. I obecnie mamy bardzo wielu pacjentów, którzy trafiają do nefrologów w dramatycznej kondycji. Dlatego zaczęliśmy bić na alarm, że konieczne jest wskrzeszenie działań profilaktycznych, zwłaszcza że teraz mamy w ręku narzędzia, które pozwolą nam prowadzić skuteczne leczenie nefroprotekcyjne” – tłumaczyła specjalistka.
Przypomniała, że od 1 lipca 2022 r. zacznie być refundowana dapagliflozyna. W badaniu klinicznym o akronimie DAPA-CKD wykazano, że lek spowalnia progresję PChN, o 30 proc. redukuje śmiertelność całkowitą chorych i opóźnia moment wdrożenia leczenia nerkozastępczego. Jest to pierwsza – od około 20 lat – terapia, która poprawia rokowania pacjentów z PChN, a może też przynieść znaczne oszczędności dla systemu ochrony zdrowia.
„Takie decyzje przekładają się na szerokie korzyści długofalowe – zmniejszenie hospitalizacji, wydłużenie życia pacjenta w lepszej jakości, ale też oszczędność dla płatnika, który jest szczególnie w obecnym czasie w złej kondycji. To jest rewolucja” – ocenił prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podczas debaty Medycznej Racji Stanu, która odbywała się pod koniec maja br.
Zgodził się z nim wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, który podkreślił, że dapagliflozyna jest bardzo „koszto-efektywną terapią, która istotnie opóźnia proces wejścia pacjenta do bardzo drogiej technologii, jaką jest dializoterapia”.
„Dapagliflozyna dodana do leków blokujących układ renina- angiotensyna-aldosteron daje naprawdę świetną nefroprotekcję. Mając takie narzędzia jesteśmy w stanie nie tylko wydłużyć życie naszych pacjentów, ale też odciążyć stacje dializ, jak również ambulatoryjne stacje dializy otrzewnowej. Musimy teraz tylko znaleźć pacjentów z grup ryzyka PChN” – podkreśliła prof. Naumnik.
Zaznaczyła, że w tym celu konieczne jest stworzenie przesiewowego programu w kierunku wczesnego wykrywania PChN. Specjalistka przypomniała, że z inicjatywy krajowej konsultant ds. medycyny rodzinnej prof. Agnieszki Mastalerz-Migas powstała Koalicja na rzecz Przewlekłej Choroby Nerek.
Jednym z sześciu postulatów koalicji jest dodanie badania albuminurii (oznaczanie stężenia drobnego białka – albuminy w moczu) u pacjentów z grup ryzyka PChN do koszyka świadczeń lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Obecnie lekarz rodzinny nie może zlecić tego badania, które jest niezbędne do rozpoznania PChN razem z badaniem stężenia kreatyniny we krwi, które pozwala wyliczyć wskaźnik filtracji kłębuszkowej (GFR).
„Koalicja na rzecz Przewlekłej Choroby Nerek jest tworzona po to, żeby lekarze POZ identyfikowali pacjentów z grup ryzyka tej choroby i mogli zlecić im ten podstawowy pakiet badań – oznaczanie stężenia kreatyniny we krwi i albuminy w moczu (ACR). To są naprawdę podstawowe badania i niedrogie” – powiedziała prof. Naumnik.
Dodała, że wczesne wykrycie PChN jest bardzo ważne, ponieważ gdy nerki zostaną trwale uszkodzone, to nie można ich już przywrócić do pracy. „Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby jak najszybciej identyfikować tych pacjentów” – podsumowała specjalistka. (PAP)





